Turniej klubowy (nr 7)

W ostatnią sobotę (22 maja) u Jana odbył się turniej, a teraz czytacie z niego relację.

Foto z turniejuPo przebyciu kilometrów, zagubieniu parę razy, w końcu udało nam (Dosi i Arturowi) się trafić do domu Jana. Oczywiście zaraz za progiem zostaliśmy przywitani przez gospodarza szerokim uśmiechem… No i krakersami. Oczywiście jak każdą imprezę goistyczną ostatnio zaczęliśmy zgoła inną grą. Wyjątkowo nie był to Mahjong a szachy.

Niedługo po zakończeniu pojawiła się reszta graczy. I tak, w pełnym składzie zaczęliśmy turniej, a przy najmniej turniejopodobne coś. Naprzeciw siebie zagrali Joasia i Jan, Adam i Dawid, Kuba i Artur. Gry choć pełne emocji, napięcia i śmierci, to ich tu dogłębnie nie opiszę. Wielką popularnością cieszył się goban stolikowy, na którym pierwszą partię zagrali Dosia i Dawid. Na nieszczęście ten drugi wygrał zarówno grę, jak i próbę wytrzymania w siadzie japońskim.

Pierwszym drugim J zwycięzcą tego dnia został Artur, pokonując Kubę. (Kto wygrał w grze Jan-Joasia, to ja nie wiem). W drugiej rundzie Joasia (chyba) miała okazję zrewanżować się za przegraną Janowi (chyba z powodzeniem, ale ja nie wiem). Natomiast w „grupie gości” zmierzyli się Dawid z Arturem i Kuba z Adamem. Ze starcia górą wyszli Kuba i Artur, Adam i Dawid topili smutek w herbacie i orzeszkach.

Turniej doczekał się także trzeciej rundy. Joasia i Jan znów zmierzyli się ze sobą… Zawzięta rodzina… A pozostali znowuż wymienili się parami. Tym razem i Adam zdobył honorowe zwycięstwo po grze z Arturem, a Dawid cieszył się następnym zwycięstwem tym razem odniesionym z marmezem. Czwartej rundzie nie podołali już wszyscy, tylko gospodarze wytrwale ponownie zmierzyli się ze sobą, a pozostali podjęli walkę w Mahjonga.

Podsumowując zabawa była  wyśmienita, gry zacięte, a wszyscy zadowoleni. No i z turnieju wypływa tez nauka na przyszłość, że trzeba zaopatrzyć się w dodatkową paczkę paluszków.

Na koniec link do galerii z turnieju - na dzień dzisiejszy jest tylko połowa zdjęć, bo resztą ugrzęzła w pewnym aparacie - kiedyś je wydobędziemy i dorzucimy. Album już kompletny :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *