Przeskocz do treści

Apel o powołanie Ligi – 2

Szczegółowe (do pewnego stopnia) uzasadnienie sensu powołania ligi klubowej.

GO - Battlefield B&W
Fot.: ivva (CC-by-sa-2.0)

Po pierwsze: Utworzenie ligi jest działaniem konstruktywnym – niczego nie psuje, niczego nie burzy – dodaje coś nowego. Konstruktywne podejście do rzeczywistości jest dobre samo w sobie.

Po drugie: powołanie ligi jest zabiegiem bezkolizyjnym. Istnienie ligi nie kłóci się z żadnym przytomnym pomysłem dotyczącym sposobu uprawiania/organizowania go tu i teraz. Z wieloma – np. regionalnym Grand Prix wręcz współgra.

Po trzecie: jest to pomysł realny. Do powołania ligi nie potrzeba żadnych sił czy środków nadzwyczajnych. Dowodem na to jest fakt, że brydżyści 55 lat temu (w zupełnie innych a przede wszystkim dużo biedniejszych czasach) poradzili sobie z tym bez kłopotu.

Po czwarte: powołanie ligi jest – w naszej tradycji uprawiania gier umysłowych - rzeczą pożyteczną. Niezależnie od tego, że teza ta jest oczywista (gdyby było inaczej nie istniałyby od tylu dekad ligi szachowa czy brydżowa) wskażmy dwa – niekoniecznie oczywiste aspekty tej użyteczności.

Aspekt zewnętrzny (lokalny)

Poza dyskusją jest teza, że z globalnego punktu widzenia go jest grą światową (w sensie znaną i uprawianą – także sportowo – na różnych kontynentach) i to grą z najwyższej półki. W kategorii najpoważniejszych gier umysłowych poza go te cechy przypisać można szachom (w znanej u nas odmianie), brydżowi i najpewniej warcabom.

Nie znaczy to wcale, że statystyczny tutejszy szachista, brydżysta czy warcabista ma tego pełną świadomość. I nie jest to żadna złośliwość pod adresem grających w te znakomite gry, lecz prosta konstatacja, że gracze z reguły lubią po prostu grać, a nie interesują się historią gry innej niż ich własna. Dotyczy to zresztą także goistów (kto z czytających te słowa wie na przykład – bez zaglądania do Wikipedii - kim byli François Philidor, Giorgio Belladonna czy Isidore Weiss  - a są to postacie rangi najwyższej w historii gier umysłowych).

Wracając do wątku głównego – ten sam szachista, brydżysta czy warcabista rozumie jednak i ceni ideę ligi. Gra w której toczą się rozgrywki ligowe jest w jego oczach grą bardziej wartą uwagi. Istnienie ligi poprawi więc tu i teraz pozycję go w stosunku do innych gier, nie tyle nawet w skali ogólnej co w skali lokalnej – skali poszczególnych klubów.

Czy to jest ważne? Zdecydowanie tak.

W sytuacji, gdy obecną tendencją jest zacieśnianie współpracy między związkami/organizacjami reprezentującymi poszczególne gry umysłowe (vide I Olimpiada Sportów Umysłowych w Pekinie) jest to wartość istotna dlatego, że te formy okazjonalnej przynajmniej współpracy nie dotyczą jedynie skali światowej, lecz także skali lokalnej. Już teraz dzieje się tak w krajach o najwyższym poziomie rozwoju gier. Tu link. A z czasem ta tendencja dotrze i do nas. Jest wielostronnie korzystna więc dotrze. Warto więc zwiększyć szansę, że poszczególne kluby będą zapraszane do uczestniczenia w różnego rodzaju lokalnych imprezach. Lepiej nie przegapić rozpoczęcia tego procesu tylko brać w nim udział od początku.

Aspekt wewnętrzny

Go
Fot.: gpoo (CC-by-2.0)

Oglądając zdjęcia z turniejów brydżowych, szachowych (ale też z turniejów go na zachodzie) widzimy grających w różnym wieku. W tym wiele osób starszych. Tak właśnie powinno być.

A na zdjęciach z naszych turniejów? Prawie sami młodzi lub bardzo młodzi ludzie. Samo w sobie to też dobrze, tyle że na zdjęciach sprzed 10/20 lat też są młodzi ludzie. A gdzie oni są teraz? Poza niewieloma wyjątkami już nie grają lub grają w co innego.

Do pewnego stopnia proces odpływu graczy jest naturalny i nieuchronny. Można jednak próbować go ograniczyć.

Czym jest granie dla 99,99% grających? Jest formą spędzania czasu wolnego. Co zdecydowana większość graczy lubi najbardziej? Lubi grać. By grać trzeba mieć gdzie. Liga zwiększy dla wielu graczy okazje do grania o coś. Sama w sobie problemu odchodzenia graczy nie rozwiąże. Ale jest krokiem w dobrym kierunku.

Kolejne argumenty za powołaniem ligi – już w skrócie.

Po piąte: granie meczów (tu w sensie drużynowych) jest po prostu przyjemne.

Po szóste: liga ma istotne właściwości integracyjne. Opisy ewentualnych form integracji pominiemy.

Po siódme – i w tym wyliczeniu (prawie) ostatnie (nie żeby nie było dalszych argumentów ale tekst i tak jest już długi): łatwiej zainteresować media lokalne meczem między miastami niż lokalnym turniejem. Tak więc, jeżeli ktoś uzna to za przydatne, liga zwiększa szanse na propagowanie gry.

Na koniec i już poza numeracją jest też argument natury lekko pythonowskiej. Liga na pewno w pierwszym przynajmniej sezonie będzie siłą rzeczy Pierwszą Ligą. Ile się trzeba natrudzić w innych grach by zostać graczem pierwszoligowym ? A my fundujemy sobie ten status ot tak.

W kolejnym odcinku uwagi na temat jak zorganizować ligę. Już teraz wskażemy jednak, że w gruncie rzeczy jest to tylko i wyłącznie kwestia techniczna. Najważniejsze jest teraz by liga zaistniała – tak jak się da. Formę i zasady szczegółowe można potem doskonalić latami. Szczegóły wkrótce.

Jan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *